środa, 21 czerwca 2017

"Przekleństwo Soni'' K.Purdie

Polski Tytuł: "Przekleństwo Soni"
Oryginalny Tytuł: ''Burning Glass''
Autorka: Kathryn Purdie
Ilość stron: 190
Wydawnictwo: moondrive.shop
Kategoria: młodzieżówka, fantastyka
Cena z okładki: 36,90
Ocena: 7/10

Aurocze to dziewczęta potrafiące czytać cudze aury i emocje. Sonia Petrova urodziła się z tym darem. Przez wiele lat ukrywana przez Cyganów wreszcie trafia do klasztoru, gdzie są przetrzymywana inne kobiety z tym darem. Ich zadaniem jest wyuczyć się jak najlepiej do roli strażniczki rodziny cesarskiej. Kiedy jej siostry giną w pożarze, a aktualna obrończyni zostaje stracona, Sonia zostaje zmuszona udać się na dwór.

Sonia jest postacią która nie przypadła mi do gustu i nie wiem dlaczego przypomina Mare z ''Czerwonej Królowej''. Jest to strasznie irytująca bohaterka, która przez pół książki denerwuje się, że Anton nie zwraca na nią uwagi. Próbuje mu się przypodobać oraz chcę dowiedzieć się co przed nią ukrywa, by następnie całować się z Valko.

Książka zbudowana jest z bardzo schematycznych bohaterów, do których trudno się przywiązać co odbiera urok publikacji.

Powieść zaczyna się bardzo dobrze i chyba mogę powiedzieć, że do tej pory nie spotkałam się z takim pomysłem. Potem przechodzimy do dość dłużącego i irytującego środka powieści, gdzie przez rozterki bohaterki tracimy ochotę na dalsze czytanie. Kiedy jednak przetrwamy wracamy na dość ciekawy tor opowieści i nawet skosztować ciekawego zwrotu akcji. W tej książce szczególnie podobał mi się fragment o spotkaniu przyjaciół z dzieciństwa. Ciekawe były też wspomnienia Soni z czasów ukrywania się wśród Cyganów.

Podsumowując polecam tą książkę dla osób, które przeczytały ''Czerwoną Królową'' i podobała im się ta opowieść. Jeśli jednak nie czytaliście tego dzieła to napisze, że według mnie powieść najlepiej ocenić przez przywiązanie i świeżość charakterów bohaterów. Jak już przeczytaliście główne postacie nie przypadły mi do gustu, ale nie tyczy to się postaci drugoplanowych: Tosja, Pia, Jurij oraz Lena naprawdę dają się lubić. Dostajemy też bardzo dobry początek i zakończenie oraz niespodziewanego mordercę.

Pozdrawiam ;*

Za przeczytanie książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Moondrive, a dokładnie moondrive.shop:

niedziela, 12 lutego 2017

"Moje nowe życie" M.Rosoff


Polski Tytuł: "Moje Nowe Życie"
Oryginalny Tytuł: "How I Live Now"
Autorka: J.K. Rowling
Ilość stron: 190
Wydawnictwo: Media Rodzina
Kategoria: science-fiction
Cena z okładki: 34,90
Ocena: 1/10

Dzisiaj mam przed państwem książkę, która zainteresowała mnie tylko dlatego, że film na jej podstawie oceniłam na dość wysoką oceną 8/10. Jeżeli chcecie coś wiedzieć na temat filmu na koniec recenzji zaraz po podsumowaniu wstawię kilka różnic między książką i filmem :D

Daisy, a tak naprawdę Elizabeth jest obywatelką Stanów Zjednoczonych, która w burzliwym okresie zbliżającej się wojny, zmuszona jest zamieszkać przez intrygę macochy u angielskich krewnych w angielskiej mieścinie. Długo jednak nie cieszy się pobytem na farmie. Kiedy ciocia wyjeżdża do Oslo, w Londynie wybuchają bomby. Mieszkańcy wioski zostają odcięci od świata, jednak dzieci zamiast martwić się tym co się dzieje w ich kraju żyją chwilą. Z dala od ludzi stworzyły swój świat bez dorosłych i obowiązków, gdzie żyją nowym życiem.

Zacznę może od stwierdzenia, że ta książka nie posiada akcji, a romans w niej jest dziwny i zdradzę wam, że taki zakazany w obleśnym stylu. Książka jest pisana po łebkach i nie ma żadnych opisów. Jest ona po prostu książką posiadającą chronologicznie ułożone wydarzenia z życia bohaterów, a tak na prawdę głównej bohaterki. Nie zachodzi w niej żadna zmiana charakteru bohaterki. Czytamy na początku, że zachowuje się chamsko w stosunku do krewnych, a na następnej stronie kocha świat, wieś i doi kozy...Następny błąd autorki to romans, który też pojawia się znikąd na jednej stronie patrzy mu w oczy, a na drugiej już się całują...

Do bohaterów w ogóle nie mamy czasu ani okazji się jakoś przywiązać, a nawet ich poznać, bo jedyne co o nich wiemy to jak się nazywają i ile mają lat. Bohaterowie drugoplanowi są tak mało ważni, że na jednej stronie poznajemy ich imię/lub go w ogóle nie znamy, a na następnej stronie go
już nie ma. Cudownie...Powiem wam szczerze, że autorka większą wagę przywiązuje do zwierząt niż do ludzi, ponieważ poznajemy każde imię zwierzęcia. I scena tz. zwrotna historii ma za głównego bohatera zwierzęcie...

Większość autorów kończąc swoją książkę dąży do wywołania w czytelniku emocji nostalgii, przemyślenia, frustracji lub wybuchu nienawiści do autora z powodu zatrzymania lub zakończenia akcji w takim momencie. Autor daje nam pole do popisu naszej wyobraźni, byśmy sami zdecydowali co dalej potoczy się w życiu bohaterów. Nie spotkacie tego w tej książce. Autorka gdyby nie dodała sześciu rozdziału epilogu miała by idealne zakończenie. Jednak ku mojemu ubolewaniu istnieje epilog, który niszczy wszystko.

Podsumowując chyba bardziej tej książki nie da się skrytykować. Powiem tylko, że polecam film, który jest o niebo lepszy i podziwiam reżysera i pisarzy scenariusza, że z tak słabego tytułu potrafili zrobić dobrze oglądający się film z lekką fabułą.

Pozdrawiam :D

środa, 18 stycznia 2017

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" J.K. Rowling



Polski Tytuł: "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"
Oryginalny Tytuł: "Harry Potter and The Cursed Child"
Autorka: J.K. Rowling
Ilość stron: ok. 330
Wydawnictwo: Media Rodzina
Kategoria: fantasty
Cena z okładki: -----
Ocena: 4/10

Nie muszę wam chyba przybliżać fabuły tej książki, bo zapewne przeczytaliście lub obejrzeliście z milion recenzji tej książki. Jednak chcę zaznaczyć że to scenariusz przedstawienia, a nie książka pisana prozą. Więc badziej są to dialogii, a nie jakieś opisy. Powiem wam szczerze, że denerwował mnie ten brak opisów, bo nie mogłam sobie wyobrazić otoczenia w jakim znajdują się bohaterowie.

Dobrze przejdźmy do bohaterów. Byli oni strasznie ciapowaci i pełni takich irytujących zachowań, że po prostu nie dziwcie mi się, że trochę ominęłam. Harry jest na prawdę dziwnie zachowującym się ojcem...na prawdę nie wiem jak oceniać jego charakter w tej książce, ale Dumbledore idealnie go określił. Albus i Scorpius są dobrymi postaciami, ale zdarzają się momenty w których mają w sobie kilka sprzeczności np. Na początku powiedziane jest, że obaj to nieuki i zakały, a kilka stron dalej Scorpius staje się kujonem na miarę Hermiony.

Zabawa zmieniaczem czasu a czemu, by nie? Próba uratowania Cedrika, a przy okazji poznanie przez Scorpiusa kilka alternatyw świata. Mądrze. Zrobienie po raz wtórny z Harrego bohatera...oburzam się tak samo jak Draco.

No dobrze nie miłam styczności nigdy wcześniej przeczytać w całości książek o Harrym Potterze, ale ta chyba jest dla mnie wystarczająca. Nie powaliła mnie na kolana tylko spowodowała moją irytację.

Pozdrawiam :D

niedziela, 15 stycznia 2017

[Manga] HoriMiya



10/10

Ostatnio troszeczkę wciągnęłam się w świat Japońskiej Animacji, a przeczytanie tej mangi to wynik tego zafascynowania.

Manga opowiada historię Hori i Miyamury dwójki uczniów mających dwie osobowości. Hori w szkole to przykładna uczennica, która przez wszystkich jest lubiana. Miyamura jest jej przeciwieństwem, cichy gość nie mający przyjaciół. Jednak w domu wszystko się zmienia dziewczyna zmienia się w kurę domową wychowującą młodszego brata. Chłopak zaś posiada kolczyki w uszach i tatuaże. Poznają swoje drugie osobowości przez przypadek, a tak dokładnie przez brata głównej bohaterki, który w ciągu kilu sekund przywiązuje się do chłopaka i nazywa go swoim bratem. Tak rozpoczyna się ich długa droga z przyjaźni do miłości. Opatrzona w wiele śmiesznych historii i jeszcze lepszych bohaterów drugoplanowych.

Moja ulubiona postać to zdecydowanie ojciec Hori, który podobnie do jej brata od razu przywiązuje się do chłopaka i oddaje mu rękę swojej córki. Jest on troszeczkę zboczony, ale to charakterystyczna cecha w japońskiej animacji. Wprowadza on do książki takiego luzu i humoru, że po prostu nie da się go nie lubić.

Kreska w tomikach jest lekka i przejrzysta, nie mam do niej większych zastrzeżeń. Książeczki bardzo szybko się czyta, bo najdłużej czytałam chyba z dwie godzinny jeden tomik.

Zdecydowanie najsłodsze fragmenty były w dodatkach, bo jak tu nie kochać Miyamury jako kot to życie :D

Podsumowując manga jest przesłodka i polecam ją każdemu kto planuje zacząć interesować się Animacją Japońską.

Pozdrawiam :D